, ,

Ania i Artur – Górska Dolina Stronie Śląskie

Na kilka dni przed, niby jest jesień, ale jakaś taka ciepła i łaskawa. Spotykamy się na kawę, żeby dopiąć szczegóły, a ja się tak bardzo cieszę, że to właśnie mnie wybrali z tego pękatego pudełeczka ślubnych freaków. Bo ja jestem trochę świr. Na ślubach jest czas wzruszeń, czas ciszy i czas szaleństwa. Z tytułu urodzenia lubię poryczeć i robić to, co nie do końca wypada. Lew parkietu i no mercy.  No chyba, że babcia Młodych każe jeść kanapeczki, to wiadomo, że nie odmówisz. Babci? Później jest dzień i noc przed. I tej nocy nie możesz spać, bo chyba współodczuwasz ich stres. Zasypiasz nad ranem a wstajesz o świcie. Za oknem mgła gęsta jak mleko, na dodatek deszcz zaczyna lać tak, jakby w niebie jakiś gość odkręcił kran. Lubię deszcz, więc będzie dobrze. Dojeżdżasz do Niego, a On wita Cię jak rasowy dżentelmen, wynosząc parasol i robi kawę tak mocną jak ich emocje. Artur. Mówiłam, że będzie dobrze?
40 kilometrów dalej – Ona. Goddes. Jej oczy są wilgotne, ale uśmiech przegania ten poranny chłód. Realizuje każdy Twój dziwny pomysł – robi zeza, bosa w szlafroku biega po trawie. I wtedy schną dookoła ostatnie krople deszczu, którego nikt już nie pamięta. Jest też kot – miękki jak wata cukrowa, z dzwonkiem na szyi i oczami w kolorze jesieni. Koci synek! Kilka chwil później widzą się po raz pierwszy tego dnia. Ich dnia. Ja z kolei widzę niewiele bo łzy nabiegają mi do oczu, bo On się wzrusza, a Ona najczulej ociera Mu łzy, tak, jakby byli sami na tym całym wielkim Świecie. Tego dnia nie zabrakło niczego – małych gestów, wielkich słów, pięknych ludzi!

Miejsce przyjęcia: Górska Dolina Stronie Śląskie

Suknia: Suknie Ślubne White Kłodzko

Kwiaty/wystrój sali: Twój dzień

Malowała: Ola Szarłowska

Muzyka: EFEKT

Film: Agata Felczak Zaczarowane Atelier

 

next one

Piękny deszczowy ślub na Dolnym Śląsku – Pod Dębem